Z racji świątecznego nastroju sięgnęłam po świąteczną książkę! A jako, że o tej właśnie powieści ostatnio głośno no to... Czemu nie?
"W śnieżną noc" ma nie jednego, nie dwóch a aż trzech autorów. Dwie panie, Johnson i Myracle, połączyły siły z popularnym autorem książek młodzieżowych, panem Greenem. Spod ich rąk wyszła taka oto książka zawierająca trzy opowiadania o miłości jednocześnie oddzielne i ze sobą powiązane. Mają przede wszystkim wspólne miejsce akcji - miasteczko Gracetown które w wigilijny wieczór jest całkowicie zasypane przez śnieg.
W każdym opowiadaniu poznajemy historię bohaterów, którzy w innych opowiadaniach pojawiają się jako postacie trzecio-planowe. Sprawia o, że opowiadania są ze sobą powiązane, choć można czytać je zupełnie oddzielnie.
Książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie, szczególnie tym, że opowiadania miały tyle wspólnych wątków, w każdym było widać skutki innych. Napisanie czegoś takiego przez trzy różne osoby z pewnością wymagało dużo pracy. Same opowiadania były bardzo ckliwe, co trochę mi sie nie podobało. Ale nie mogę narzekać. Okładka, bardzo Green'owska z resztą, wyraźnie ostrzega: świąteczne opowiadania o miłości. A jeśli już wspomniałam o okładce: piękny projekt, który naprawdę mnie urzekł. Bohaterowie nie mieli zbyt głębokich osobowości, ale mimo to ich przygody czyta się całkiem przyjemnie.
Podsumowując: całkiem przyjemna, lekka lektura, utrzymująca świąteczny nastrój, nawet już po świętach.
Moja ocena: 8/10
Valancy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz